niedziela, 10 sierpnia 2014

Po weekendzie, zapowiedź

Przeżyłem weekend! Ślub, dwie sesje i masa biegania. Dwie świetne pary młode o skrajnie różnym podejściu ;)
Mała zapowiedź, reszta jak obrobię.
Iza i Michał

Ola i Łukasz
Obydwu parom dziękuję za współpracę oraz masę świetnej zabawy ;)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kawowo

Mielenie

Parzenie

I efekt ;)

Po długim dniu wypełnionym remontem miałem okazję użyć antycznego młynka do mielenia kawy. Efekt tak zadowalający smakowo jak wizualnie ;)

sobota, 14 czerwca 2014

Subiektywna rozprawa o współczesnym tańcu.

Tłum oczekujący na wejscie, atelier

Dana, pierwsza scena spektaklu

Scena końcowa



     W środę 11 czerwca miałem przyjemność uczestniczyć w spektaklu "Sprawiedliwość fałszywa. Subiektywna rozprawa o wątpliwej niewinności". Wydarzenie było zwieńczeniem kursu tańca organizowanego przez Sopocki Teatr Tańca. Przygotowania zawierały olbrzymie ilości potu, zakwasów, sińców i ćwiczeń pozornie niemożliwych do wykonania...    Przed klubem Atelier tłumy. Wszystkie miejsca wykupione z wcześniejszej rezerwacji, w samej sali dostawione dodatkowe krzesła.
    Pierwsze, co zwracało uwagę, to bardzo dobre oświetlenie. Spektakl rozpoczynał się pionowym snopem światła skierowanym na główną postać, kończył natomiast rażącym w oczy blaskiem na publikę, który potęgował wrażenie chaosu. Całość była bardzo dobrze skomponowana i miła dla oka.
    Sam spektakl był bardzo dobrze zaplanowany a choreografia znakomicie dobrana, godziny ćwiczeń opłaciły się z nawiązką. Temat natomiast był trudny, można było odnieść wrażenie, że nie dla wszystkich widzów zrozumiały. Moim zdaniem próba oddania w tańcu takich zagadnień jak syndrom sztokholmski czy wydarzenia w Johanestown jest wyzwaniem niezwykle wręcz ambitnym. Niektóre elementy były bardzo dosłowne na przykład szamotanie się i walka między tancerkami, inne natomiast subtelne, na przykład znikająca powoli namalowana kredą linia przebiegająca przez środek sceny.
     Widowisko zakończyło się burzą oklasków oraz tradycyjnym raczej dla wernisaży winem. Była też okazja do miłej rozmowy zarówno z organizatorami i reżyserką, jak i mocno zmęczonymi uczestniczkami spektaklu.

niedziela, 1 czerwca 2014

Neptunalia 2014 dzień drugi.

Neptunalia 2014, Muniek Staszczyk, T-love
Neptunalia 2014, Wojtek Wojda, Farben Lehre
Neptunalia 2014, T-love
Neptunalia 2014, Randomowa Pani z tłumu
Neptunalia 2014, Pani z tłumu
Neptunalia 2014, Na fali
Neptunalia 2014, zespoł Ciabatta
Neptunalia 2014, Bitwa na proszek ;)
Neptunalia 2014, Pogo
Neptunalia 2014, zakończenie festiwalu



Neptunalia, zakończenie trójmiejskich Juwenaliów. Wielkie koncerty i tłumy ludzi, co ciekawe sporo osób wyglądających na licealistów, ale jakie zespoły taki target ;).
Od połowy koncertu ulubioną zabawą uczestników było "crowdsurfowanie" pod scenę za barierki, ochrona grzecznie wyprowadzała osobę do bramki i mogła lecieć jeszcze raz. Taka darmowa ludzka kolejka górska. Doczekaliśmy się też masy ludzi obrzucających się kolorowymi barwnikami w proszku. Ogólnie, działo się.
Przed koncertami poznałem niesamowitych ludzi z zespołu Ciabatta. Jeżeli ktoś nie zna https://www.facebook.com/ciabattaband Można też ich bez problemu znaleźć na YouTube. Drobna, niepozorna wokalistka o niespożytej energii daje kopa na cały dzień ;)
(to jest ten moment, kiedy pozdrawiam zespół :D dawno nie poznałem tak pozytywnych ludzi)
Pogoda dopisała, groźne wedle ochrony parasole nie były potrzebne, prowadzący ten sam co rok temu, więc dość żenujący. Nie pytajcie o inhalowanie się klejem...

Zadowolony jestem bardzo, bawiłem się doskonale, poznałem masę sympatycznych ludzi i narobiłem dobrych zdjęć co nie miara. Tak w temacie, zdjęcia TU.

Ps, następnym razem jak Ciabatta będzie w trójmieście muszę namówić jakiegoś reportera na wywiad ;) Warto.



niedziela, 25 maja 2014

Streetart festival, dzień drugi

Streetart Festival, Hades (RH-)

Streetart festival, Rahim (Pokahontaz)

Streetart Festival, Pokahontaz
Pojęcia nie mam jaki komentarz wpisać. Pani. Taka. Ładna.
Swag silny w nim jest.

Marek, nieco zmęczony reporter CDN przed wywiadem

Bonus: Piotrek, reporter i kamerzysta CDN, namalowany jak jedna z moich francuskich dziewczyn ;)
Dzień pracowity i męczący, masa wywiadów, dużo biegania. Ale muszę pogratulować całej naszej ekipie. Panowie i Panie, odwaliliśmy kawał dobrej roboty.

Wszystkich zainteresowanych pełnym setem zdjęć (nie zawierających innych fot Piotra na kanapie) zapraszam tu.

Streetart dzień pierwszy, czyli jak nie robić festivali.

Streetart festival, Onar i Miuosh

Streetart festival, Onar i Miuosh


Streetart festival: Grubson


a Tą panią serdecznie pozdrawiam ;)

Link do zdjęć tradycyjnie TUTAJ



Na wstępie do notatki pragnę zaznaczyć, że blog zawiera opinię prywatną nie związaną z polityką redakcji CDN.
Streetart. Pomimo, że impreza typowo juwenaliowa (bo są to po prostu juwenalia AWFiS) to dość mocno medialna, sponsorzy, rzecznik prasowy i cała ta bajkowa hałastra.
   Wejście na festiwal odbywa się standardowo, punkt info, odebrać plakietkę i jazda. I tu zaczyna się pierwszy, drobny po prawdzie niesmak. Zamiast plakietki przedstawiciel mediów dostaje jedynie opaskę na rękę, niby nic ale to dopiero początek. Opasek jest kilka, na wejście, na backstage (przestrzeń naokoło sceny) oraz pressroom. Ręka dość obwiązana, może niektórzy lubią, ja niekoniecznie.
    Dlaczego bs i press są osobno? Tu zaczyna się już kwas poważniejszy. Bo jedno nie uprawnia do drugiego. W praktyce na całą redakcję, niezależnie od ilości akredytacji, przypada tylko jedno wejście na backstage. Jedyna impreza na której byłem, lub o której słyszałem, stwarzająca taką sytuację.
   Mamy 2 reporterów, jednego foto i jednego wideo. Opaskę dostaje operator kamery, bo zdjęcia z tłumu zrobić się da, kręcić już nie. Na pytanie dlaczego tylko jeden pass krótka odpowiedź "Jakiś porządek być musi".
   Z samym stwierdzeniem ciężko się nie zgodzić, natomiast to był chyba jedyny praktyczny przejaw powyższego. Repo-amatorzy stojący na głośnikach przed sceną, czy biegający po scenie między artystą a publicznością zdarzali się przynajmniej kilkukrotnie, reakcja zerowa. Bo przecież publiczność przychodzi popatrzeć na plecy kamerzysty na pierwszym planie, a absolutnie nie utrudnia on pracy kolegom po fachu.
   Porządek, który wszak być musi, nie objawiał się też stopniem doinformowania ochrony na temat tego kogo do sceny mają dopuszczać a kogo nie. Raz koleżanka z "pełnym dostępem" wejść nie mogła, bo ochrona nie wie, a kilka razy jedna z organizatorek wypraszała zza barierek osoby ze zwykłymi opaskami dla gości.
   I na deser, zwykłe, ludzkie, kible. Pressroom, miejsce wywiadów dostępne tylko dla przedstawicieli prasy oraz artystów. Pomieszczenia przylegające: wc męskie i damskie. Zamknięte. Reporterzy zgrzani, bo pogoda dopisała a praca nielekka, grzeczne zapytanie o dostęp do łazienek... i odmowa. Dlaczego? Na zewnątrz są toi-toie a "porządek musi być"
  Podsumowując, jeżeli ktokolwiek z kolegów kiedykolwiek by się tam wybierał, gorąco nie polecam.

wtorek, 20 maja 2014

Ceilidh, klub x 18-05-2014

Hihot, Animus Saltandi

Kasia Karaś, w tle Ania


Remigiusz, Trebraruna
Zabawa jak zwykle znakomita, ja tam byłem, miód i wino piłem. No, nie do końca. Piwo piłem, wino dostałem ;)
Wracając do samej imprezy, jeżeli ktoś jeszcze nie był to zapraszam na kolejną. Ubierać szkockie kiece i jazda, tańce trudne nie są(zazwyczaj), a miło zobaczyć kogoś nowego. ;)

Dla zainteresowanych, link do wszystkich zdjęć Tutaj